Rzeka bogów - Ian McDonald

"Rzeka bogów" to moje pierwsze spotkanie z pisarstwem Iana McDonalda. Ten brytyjski autor słynie z tego, że w przeciwieństwie do większości anglosaskich pisarzy SF akcję swoich książek umieszcza w 'egzotycznych' krajach nie należących do świata zachodniego, co czyni je tym bardziej interesującymi i godnymi uwagi. I tak "Chaga" przenosi nas do Afryki i gorącej Kenii, "Brasyl" oczywiście zabiera nas do Brazylii, a "Dom derwiszy. Dni cyberabadu" do azjatyckiej części świata, a dokładnie do Turcji. W przypadku "Rzeki bogów" trafiamy na Półwysep Indyjski. Mamy rok 2047 i Indie niezbyt odległej przyszłości podzielone na kilka mniejszych państw, toczących ze sobą wojny i konkurujących o zasoby naturalne, a w szczególności jeden z podstawowych jakim jest woda. 

Związek żydowskich policjantów - Michael Chabon

Spełniona nadzieja to połowa rozczarowania.

Wybór kolejnej lektury to zawsze u mnie skomplikowana sprawa i trudno mi podjąć decyzję co ma być następne. Każda książka bowiem ma swój czas. Musi być odpowiedni nastrój, właściwa pora roku. Ważne są też pierwsze zdania, początkowe strony. Wtedy pojawia się to coś, następuje „zassanie” i już wiem, iż to był dobry wybór, tego właśnie potrzebowałem, to jest to. Nie inaczej było w przypadku „Związku żydowskich policjantów” Michaela Chabona.

Olga i osty - Agnieszka Hałas

Ta książka to dla mnie duże pozytywne zaskoczenie. Początkowo sądziłem, że czytam fantasy, po jakimś czasie jednak zdałem sobie sprawę, że tak naprawdę mam do czynienia z bardzo dobrą powieścią psychologiczną. „Olga i osty” to książka o poranionych, pokaleczonych przez życie ludziach, toksycznych rodzicach, złych relacjach i depresji. Uprzedzam, nie jest to wesoła historia, chociaż pięknie napisana. Cała książka przepełniona jest smutkiem i pewnego rodzaju melancholią, tęsknotą za dzieciństwem i za tym co było w nim cudowne. Ucieczką od szarej i ponurej rzeczywistości. Nie zawsze jednak dzieciństwo bywa wspaniałe. Czasami wydarzają się rzeczy, które mają potem wpływ na całe nasze dorosłe życie. 

"Czasomierze" David Mitchell


Podobno powieść jako gatunek literacki dawno już się przeżyła i skończyła. Czy ktoś coś tutaj mówił także o śmierci autora? Otóż nie. Nieprawda. Mamy nowy, niezmiernie interesujący rodzaj powieści. Wymyślił go sobie pewien autor, David Mitchell.

"Kupcy wenusjańscy" Frederik Pohl

"Kupcy wenusjańscy" Frederika Pohla, to książka (właściwie mini-powieść), którą przeczytałem po raz pierwszy wiele lat temu, jeszcze pacholęciem będąc. Czytałem ją wtedy z wypiekami na twarzy, nie mogąc oderwać się od niej. Z racji niewielkiej objętości, chciałem ją jak najszybciej skończyć, doczytać do końca. To przez tę książkę nie poszedłem w kolejkę aby stać po cukier, jak mi kazała mama. Przez tę książkę musieliśmy przez miesiąc pić niesłodzoną herbatę. A dzisiaj, po ponownej lekturze? Co mogę sensownego powiedzieć? To już nie jest to samo. Jestem dużo starszy, za mną setki przeczytanych książek. Nie tak łatwo mnie zadowolić, widzę różne braki, chwyty, uproszczenia.

Proces myślowy - fragment "Kiksów klawiatury" Terry'ego Pratchetta

PROCES MYŚLOWY

„20/20 Magazine”, maj 1989


Krótki tekst o pisaniu tekstów. Uważni czytelnicy zauważą, że w tym czasie mój umysł zajmowały Pomniejsze bóstwa.

To całkiem precyzyjny opis procesu twórczego w działaniu… 
Wstaję, śniadanie. Włączam komputer, patrzę w ekran.
Patrzę w ekran jeszcze trochę.
Nadal patrzę w ekran, ale nadstawiam ucha, czy nie nadchodzi listonosz. Przy odrobinie szczęścia dostarczy worek poczty, pozwalający na spędzenie pracowitego ranka. Ostatnia powieść właśnie poszła do wydawcy. Nic do roboty. Wielka próżnia w samym środku świata.
Przychodzi poczta. Jeden list. Na papierze w zwierzątka, z prośbą o zdjęcie z autografem.